Włóczymy się po Kopenhadze, czyli dwa dni w stolicy hygge

O Kopenhadze słyszeliśmy sporo dobrego - że spokojnie, że przestrzeń, że dobre jedzenie. Stolica Danii była akurat na naszej trasie do Norwegii, więc postanowiliśmy, że wpadniemy i przekonamy się na własne oczy, czy naprawdę jest tak fajnie.
Zatrzymaliśmy się w Østerbro
To jedna z ulubionych dzielnic wśród mieszkańców Kopenhagi. Doceniana za szerokie zielone ulice, elegancką zabudowę czy największy park publiczny w mieście - Fælledparken (ma aż 58 ha).
My po Østerbro za bardzo nie pochodziliśmy, nasz hotel znajdował się w Nordhavn.

Nordhavn to dawny teren portowy, który od wielu lat jest przebudowywany. Powstaje tu “miasto w mieście”, gdzie wszystko, co potrzebne do życia, ma być w zasięgu 5 minut.
Administracyjnie Nordhavn jest częścią Østerbro, natomiast często jest traktowany jako osobna dzielnica.
Na miasto ruszamy zaraz po śniadaniu
Nie mamy szczególnego planu na zwiedzanie. Wsiadamy w metro na stacji Orientkaj i jedziemy do centrum, zobaczyć najważniejsze zabytki i miejsca.

Przyznam, że metrem jeździmy bardzo rzadko, to w Kopenhadze było czyste, nowoczesne, a sama podróż przebiegła bez żadnych niespodzianek.
Największe wrażenie zrobiła obsługa metra, a w zasadzie jej brak. Tam, gdzie powinien siedzieć maszynista, może siedzieć turysta. :) :)
Przystanek nr 1 - Nyhavn

Najbardziej znany widok w całej Kopenhadze. Dużą popularnością cieszą się rejsy po kanale, kolejki są całkiem spore mimo pochmurnej pogody.
Na Nyhavn nie bawimy długo, samo miejsce jest bardzo klimatyczne, ale mamy jeszcze dużo do zobaczenia, no i nie chce się nam przeciskać między turystami.


Amalienborg
Jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Danii, służy jako oficjalna rezydencja duńskiej rodziny królewskiej. Nie jest to jeden a cztery niemal identyczne rokokowe pałace, ustawione wokół ośmiokątnego placu.

Łapiemy się nawet na południową zmianę warty.
Kościół Fryderyka (inaczej Kościół Murowany)
W jednej osi z Amalienborg znajduje się Kościół Fryderyka. Ogromna zielona kopuła jest największą kościelną kopułą w Skandynawii, jej rozpiętość wynosi 31 metrów. Wyglądem przypomina tę z Watykanu.

Do środka jednak nie wchodzimy - za niedługo odbędzie się tam ślub.



Zamek Rosenborg i ogrody królewskie
Kiedyś letnia rezydencja królów, teraz muzeum historii. Jedną z największych atrakcji są klejnoty i regalia duńskiej monarchii przechowywane w kryptach.

My do zamku nie wchodzimy, spacerujemy jedynie po ogrodach i udajemy się na szybki obiad. Stołujemy się w ItalGastro - możemy polecić, jedzenie dobre.
Ogród Botaniczny
Naprzeciwko Rosenborg znajduje się ogromny obszar należący do Uniwersytetu Kopenhaskiego. W jego skład wchodzi Narodowe Muzeum Historii Naturalnej, palmiarnia oraz ogród botaniczny.
Wybieramy spacer po ogrodzie i oglądamy najprzeróżniejsze gatunki roślin.

Østre Anlæg
Z ogrodu botanicznego udajemy się do Østre Anlæg.

Østre Anlæg to duży park w stylu angielskim założony na terenie dawnych wałów obronnych miasta. Teren jest bardzo ciekawy - są wzniesienia i liczne kręte ścieżki, w których można się zgubić, są również stawy, przy których kręci się ptactwo. Za to ludzi nie ma zbyt wielu, mimo weekendowej pory.


Kastellet (cytadela)
Z północno-wschodniego krańca Østre Anlæg mamy blisko do Kastellet, czyli jednej z najlepiej zachowanych twierdz w Europie. Zobaczcie, jaki ciekawy ma kształt.

Twierdza została zbudowana w XVII wieku jako część większego pierścienia fortyfikacji otaczającego Kopenhagę. Do dziś część obiektów zajmuje wojsko.

Spacer po wałach jest bardzo przyjemny, ale wieje niemiłosiernie.


Jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów na Kastellet - wiatrak typu holenderskiego z XIX wieku. Kiedyś mielił zboże na potrzeby wojska stacjonującego w twierdzy, obecnie jest uruchamiany podczas specjalnych wydarzeń.

Den Lille Havfrue
Kilkaset metrów od Kastellet znajduje się niepozorny (ma zaledwie 1,25 m wysokości) posąg z brązu, do którego tłumnie zmierzają turyści odwiedzający Kopenhagę. Nie mogliśmy i my nie odwiedzić Małej Syrenki.

Na zdjęciu tego nie widać, ale na miejscu było bardzo tłoczno, więc po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia, szybko się stamtąd zmyliśmy.
Designmuseum Danmark
Jedyne muzeum, jakie zobaczyliśmy od środka. Bilety kupiliśmy chwilę przed zamknięciem bramek i nie była to dobra decyzja. Zamiast spokojnego zwiedzenia, czuliśmy presję, żeby zobaczyć wszystko i zdążyć, zanim obsługa zacznie wypraszać.

Ny Vestergade
Najładniejsza ulica, jaką się przeszliśmy. Jest to dość krótka ulica, można nią dojść do kanału Frederiksholms Kanal i pałacu Christiansborg.

Christiansborg
Zwiedzanie kończymy na wysepce Slotsholmen, gdzie stoi pałac Christiansborg (dawny zamek królewski). Obecnie jest to siedziba duńskiego parlamentu, ale nie tylko. Urzęduje tam również Sąd Najwyższy i premier.

Czy się nam podobało?
Jak na osoby, które nie przepadają za zwiedzaniem miast, musimy przyznać, że zwiedzanie Kopenhagi było całkiem przyjemnym doświadczeniem. Chodziliśmy głównie po ogrodach, czy parkach, więc zieleń, woda towarzyszyły nam przez większość dnia.

Dziękuję za odwiedziny! Do zobaczenia ;-) Paulina
-----------------