Słowa Płyną

Słowa Płyną

Wjechaliśmy wiaderkiem nad Lago Maggiore. Ale czy było to mądre?

Wjechaliśmy wiaderkiem nad Lago Maggiore. Ale czy było to mądre?

Do napisania tego wpisu namówił mnie Mąż, argumentując, że “przygoda z wiaderkami” była naszą jedyną “włoską” wycieczką podczas pobytu w Capronno i zdecydowanie zasługuje na upamiętnienie. Jaką byłabym blogerką, gdybym nie respektowała próśb moich Czytelników. Ale pamiętajcie, wchodzicie na własne ryzyko.

O co chodzi z tymi wiaderkami? 

Wiaderka to kolejka linowa, która znajduje się przy jeziorze Maggiore. Transportuje chętnych (ale czy rozsądnych) z miasteczka Laveno-Mombello prawie na sam szczyt Sasso del Ferro (1062 m n.p.m.). 

W zamian za około 15 minut podróży w czymś, co przypomina wiaderko (zwłaszcza te otwarte wagoniki), dostajemy możliwość podziwiania rozległej panoramy jeziora Maggiore. 

Poszliśmy w to

Przed samym startem naszły mnie poważne wątpliwości, czy to na pewno dobry pomysł, a emocje sięgnęły zenitu, gdy zobaczyłam z bliska nasz pojazd. 

Właściwie to już nie było się nad czym zastanawiać, bo jeden z Panów obsługujących kolejkę kazał skakać, więc skoczyłam. Za niedługo “doskoczył” Mikołaj. 

I pojechaliśmy. 

Przez dobrych kilka minut kucałam, modląc się o szczęśliwe zakończenie. W końcu zaczęły mnie boleć nogi i trzeba było wstać. 

Wjazd kolejką linową Laveno Mombello nad jeziorem Maggiore w północnych Włoszech. W wiaderku stoi dwoje ludzi. W dole widać miasteczko i kawałek jeziora.

Wtedy przystąpiłam do realnej oceny sytuacji. Poręcz była zdecydowanie za nisko, drzwi nie wyglądały solidnie, a całość miała już swoje lata. Jako że wcześniejsze wyjście było wykluczone, to nie pozostało nic innego, jak patrzyć przed siebie i skupić się na widokach.

Wreszcie docieramy na szczyt. Ufff

Kierujemy swe kroki w stronę restauracji, z której na spokojnie można oglądać "płynące" w powietrzu wiaderka. To dobry moment na podsumowanie i podzielenie się wrażeniami.

Moimi wrażeniami nie ma potrzeby się dzielić, ale gdyby "szalone wiaderka" przeszły Wam kiedyś przez myśl, to powiem tylko - “dobrze się zastanówcie”. I przy okazji weźcie ze sobą Mikołaja. :)

Do następnego! Paulina

Dołącz do newslettera!

Szukasz podróżniczych inspiracji po bliższych i dalszych zakątkach Europy? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco. Obiecujemy dzielić się tylko wartościowymi treściami.

Zapisując się, akceptujesz politykę prywatności i regulamin newslettera.