W drodze z Grazu do Innsbrucka, czyli 48 km serpentyn i widok na lodowiec Pasterze

Nasz pobyt w Austrii powoli dobiegał końca, spakowaliśmy więc cały majdan i ruszyliśmy w drogę, by zatrzymać się w jednym z najpiękniejszych krajów na świecie. Zanim jednak trafiliśmy do Szwajcarii, na przystawkę dostaliśmy zapierające dech w piersiach widoki, które funduje alpejska droga Grossglockner Hochalpenstrasse.
Te widoki to wyszły zupełnie przypadkowo, bo przede wszystkim zależało nam na tym, by zobaczyć lodowiec Pasterze. Wyczytaliśmy w internecie, że można wygodnie wjechać na taras widokowy Kaiser-Franz-Josefs-Höhe (2369 m n.p.m.) i stamtąd podziwiać lodowiec.
Nastawiliśmy więc nawigację i w drogę
Niedługo przed punktem docelowym okazało się, że przejeżdżamy przez bramki, płacimy 43€ i w taki oto sposób trafiliśmy do miejsca, które wciąż wywołuje przyjemne uczucie w środku. Oj jak tam było pięknie!
Drogę Grossglockner Hochalpenstrasse otwarto w 1935 roku, czyli prawie 50 lat po tym, jak pojawił się pomysł jej wytyczenia. Budowa drogi według projektu inżyniera Franza Wallacka trwała 5 lat i pracowało przy niej jednocześnie (w ekstremalnie trudnych warunkach) od 3200 do 4000 robotników.
Grossglockner Hochalpenstrasse łączy dwa kraje związkowe - Salzburg i Karyntię, mierzy 48 kilometrów i prowadzi 36 serpentynami przez majestatyczny krajobraz Parku Narodowego Wysokie Taury. Na taką trasę tylko z dobrymi hamulcami. :)
Kilka przydatnych informacji:
Punkt poboru opłat znajduje się w Ferleiten. Drugi punkt, od południa znajduje się w Untertauern i właśnie z niego korzystaliśmy.
Droga czynna jest od maja do końca października/początku listopada. Godziny otwarcia różnią się w poszczególnych miesiącach.
Planując przejażdżkę Grossglockner Hochalpenstrasse, koniecznie sprawdźcie oficjalną stronę - to najlepsze źródło informacji.
Zapnijcie pasy, bo ruszamy!
Dojazd na platformę widokową pod chmurką. Ale jak to w górach bywa, pogoda w każdej chwili może się zmienić.
Wychodząc z parkingu, w mgnieniu oka zapomnieliśmy o tym, jak gorąco było w Grazu.
Parking przy lodowcu jest bardzo pojemny i bezpłatny. W okolicy znajdziecie ufundowane przez firmę Swarovski obserwatorium (do podglądania świstaków czy koziorożców), najwyżej położoną w Austrii kolekcję samochodów i wiele więcej.
Lodowiec Pasterze

Pierwszy lodowiec w moim życiu. Wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nie wiem, czy chodziło o jego kolor, zupełnie inny niż śnieg, czy fakt, że siedzi sobie w tym miejscu tak wysoko już tyle lat. A może po prostu odurzył mnie dziki i surowy krajobraz otaczających go szczytów.
Nazwa lodowca, która brzmi zupełnie nieaustriacko, najprawdopodobniej pochodzi od słoweńskiego wyrazu "pasti", czyli pastwisko.
Pasterze jest najdłuższym lodowcem w Austrii oraz w Alpach Wschodnich. W 1856 roku lodowiec podziwiał sam cesarz Franciszek Józef I wraz z małżonką. Dla upamiętnienia tego wydarzenia miejsce, w którym przebywał cesarz, nazwano Kaiser-Franz-Josefs-Höhe.
Jeżeli macie ochotę na bliższe spotkanie z lodowcem, możecie zjechać w dół historyczną kolejką Grossglockner Gletscherbahn. Potem czeka Was jeszcze około 30-minutowy spacer i jesteście u celu.
Ruszamy dalej!


Słońce wychodzi zza chmur. Ochom i achom nie ma końca.
Po drodze znajdziecie wiele miejsc, gdzie możecie się zatrzymać i zrobić zdjęcie.
Park Narodowy Wysokich Taurów
To najstarszy i największy park narodowy w całej Austrii, a zarazem największy w Alpach rezerwat przyrody. Został utworzony w 1981 roku, a jego powierzchnia wynosi ponad 1800 km².
W takim miejscu nie sposób się nudzić. Ponad 250 trzytysięczników, huczące wodospady (w tym największe w Austrii wodospady Krimml), krystalicznie czysta woda górskich potoków, liczne jeziora i lodowce oraz soczysta zieleń rozległych łąk. Bajkowy krajobraz.
Kolejny przystanek z widokiem na Grossglockner (po naszemu Wielki Dzwonnik), najwyższy szczyt Austrii, niemal 3800 m n.p.m.
Grossglocknera możecie również podziwiać z platformy widokowej Kaiser-Franz-Josefs-Höhe, tej przy lodowcu Pasterze.


Cała podróż drogą Grossglockner Hochalpenstrasse zajęła nam około 3 godzin, a i tak mieliśmy wrażenie, że się spieszymy. Odwiedzając to miejsce, zdecydowanie warto przyjechać tutaj co najmniej na jeden dzień i w spokoju poeksplorować rozległe tereny przepięknego Parku Narodowego Wysokich Taurów.

A teraz kierunek Innsbruck.
Do następnego! Paulina