Spaliśmy w forcie, czyli o tym, że pośpiech ma czasem swoje dobre strony

W drodze na Sardynię zatrzymaliśmy się w Camporgiano - małym miasteczku położonym godzinę drogi od Lukki. Zakwaterowanie wybraliśmy ekspresowo, sprawdzając przede wszystkim średnią ocen i upewniając się, że nasze auto będzie miało, gdzie nocować.
Gdy dotarliśmy do miasteczka, zostaliśmy powitani przez rodzinę Guasparini i poinstruowani co do dalszych kroków.
Okazało się, że śpimy dziś znacznie wyżej niż moglibyśmy przypuszczać
Połowa naszej wycieczki przyjęła tę wiadomość z nieukrywaną ekscytacją, druga połowa zachodziła w głowę, jak tak ważny fakt, mógł umknąć jej uwadze.
Nie było jednak czasu, by dywagować nad spadającą zdolnością koncentracji, czy przeciążeniem informacyjnym, bo oto siedzieliśmy w małym elektrycznym pojeździe, który wiózł nas do bram samego fortu.
Historia La Rocca di Camporgiano sięga X wieku
Twierdza została wzniesiona około 1000 roku, a w kolejnych stuleciach była wielokrotnie powiększana i przebudowywana, między innymi przez książęcą rodzinę d’Este.
Po 1920 roku twierdza stała się w całości własnością rodziny Guasparini.

Niegdyś mieściło się tu więzienie, dziś możecie tu przenocować, a nawet wziąć ślub.





Przepiękne miejsce. Kto by nie chciał mieszkać w takiej twierdzy? :)


Nasyceni ładnymi widokami ruszyliśmy dalej. Aż do Livorno, skąd wypływają promy na Sardynię.
Dziękuję za odwiedziny, do następnego! Paulina