Słowa Płyną

Słowa Płyną

O tym, jak zamiast do Hallstattu trafiliśmy do Kapfenbergu i o dobrych ludziach, których spotkaliśmy na swej drodze

O tym, jak zamiast do Hallstattu trafiliśmy do Kapfenbergu i o dobrych ludziach, których spotkaliśmy na swej drodze

Mówi się, że Hallstatt to nie tylko jedno z najpiękniejszych miasteczek Austrii, ba i całej Europy! Chińczycy tak bardzo pozazdrościli Austriakom tego miasteczka, że zbudowali nawet jego replikę, wydając na to przedsięwzięcie ponad 900 mln dolarów. 

Jeżeli wybieracie się do Hallstatt w wakacje, a na dodatek w weekend, przygotujcie się na to, że ludzi będzie jak mrówek, parkingi będą obłożone, a krętymi wąskimi ulicami będzie jechać wielu rowerzystów. 

Nasz plan był następujący

Najpierw wyjazd kolejką linową na Dachstein, potem zwiedzanie Hallstatt. Najwyraźniej nie był to dzień, by doświadczyć tych dwóch atrakcji. Dlaczego? To już temat na oddzielny wpis. :)

Kolaż zdjęć. W drodze do Hallstattu w Austrii. Po drodze jedzie kamper, droga prowadzi przez las. Po prawej stronie szerokie zielone pola i Alpy.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Kapfenbergu

Powodem był niepokojący hałas, który pojawił się w momencie hamowania samochodu. Do Grazu mieliśmy jeszcze kilkadziesiąt kilometrów, więc najlepszym rozwiązaniem było skorzystanie z pomocy assistance i wezwanie lawety, która miała pojawić się w bliżej nieokreślonej przyszłości. 

Los nam jednak sprzyjał i postawił na drodze p. Monikę, która nie tylko zaprosiła nas do siebie, ugościła, ale również pokazała okolicę. 

Kolaż zdjęć z Kapfenbergu w Austrii. Po lewej pola i las. Po prawej mały cielak w zagrodzie.

Po około 3 godzinach zjawiła się laweta, która zabrała auto

Wtedy okazało się, że w wyniku nieporozumienia, mamy sami zorganizować sobie transport powrotny. Przy okazji zwiedziliśmy, więc dworzec w Kapfenbergu, gdzie czekaliśmy na jeden z ostatnich pociągów do Grazu. Pociąg jechał z Przemyśla i jak możecie się domyślić, miał prawie godzinne opóźnienie.

Kolaż zdjęć z Kapfenbergu. Po prawej zielone pola o zachodzie słońca. Po prawej biała Mazda CX-5 na lawecie. W Kapfenbergu, czekając na lawetę, która zabierze auto.Kolaż zdjęć - dworzec w Kapfenbergu. Po lewej stronie nowoczesna hala, po prawej tablica odjazdów. Peron w Kapfenbergu, w oczekiwaniu na pociąg, który jedzie do Grazu.

W końcu po dniu pełnym wrażeń dotarliśmy na mieszkanie

W planach mieliśmy podziwianie alpejskich widoków z punktu widokowego 5 Fingers, czy przepłynięcie tramwajem wodnym z Obertraun do Hallstatt. Zamiast tego głaskaliśmy cielaczki i koty oraz sprawdzaliśmy, jak w praktyce wygląda skorzystanie z pomocy assistance.  

Kapfenbergu nie znajdziecie na liście najpiękniejszych miasteczek Austrii, jednak już na zawsze będzie się nam kojarzył z miejscem, gdzie doświadczyliśmy bezinteresownej pomocy i ludzkiej życzliwości. 

Do następnego! Paulina

-----------------

👈 Szmaragdowe jezioro, czyli z wizytą nad Grüner See
👉 Migawki z Brna, serca Moraw Południowych

Dołącz do newslettera!

Szukasz podróżniczych inspiracji po bliższych i dalszych zakątkach Europy? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco. Obiecujemy dzielić się tylko wartościowymi treściami.

Zapisując się, akceptujesz politykę prywatności i regulamin newslettera.