Migawki z Innsbrucka - stolicy Alp i Tyrolu

W drodze do Szwajcarii zatrzymaliśmy się na noc w Innsbrucku. Żyjąc jeszcze bajkowymi widokami, które rozciągały się z alpejskiej drogi Grossglockner Hochalpenstrasse, samo miasto wydało nam się zbyt tłoczne i głośne. No cóż. Takie przecież zazwyczaj są miasta, zwłaszcza nocą.
Szukając informacji o Innsbrucku, przeczytacie o nim wiele dobrego. Przepiękna architektura wyłaniająca się zza każdego rogu, bogata historia sięgająca aż XII wieku i góry, które przyciągają co roku rzeszę turystów i miłośników zimowych sportów. W tym mieście nie tylko nie będziecie się nudzić, ale zadbacie również o formę. :)
Co w Innsbrucku zobaczyliśmy podczas krótkiego spaceru?
Ekspresowe zwiedzanie Innsbrucka zaczynamy w Ogrodach Dworskich (Innsbrucker Hofgarten) - rozległym i starannie utrzymanym parku (ponad 10 ha) położonym tuż przy starym mieście.

Mijamy “kawałek” Hofburg Innsbruck - pałacu cesarskiego, dawnej rezydencji Habsburgów.

Oraz katedrę św. Jakuba w stylu późnobarokowym, w której murach znajduje się grób arcyksięcia Maksymiliana III Habsburga.

I kierujemy się w stronę tego słynnego Złotego Dachu. Chyba nie ma atrakcji, która tak bardzo, jak ta, kojarzy się z miastem. Złoty Dach to tak naprawdę późnogotycki wykusz ozdobiony dużą ilością miedzianych płytek (jest ich ponad 2 tys.). Jego budowę zlecił cesarz Maksymilian I z okazji swojego ślubu z Biancą Marią Sforzą.
Przystajemy na chwilę i robimy kilka zdjęć, podobnie jak większość ludzi znajdujących się na placu przy ulicy Herzog-Friedrich Strasse.

Idziemy dalej, w kierunku głównej arterii miasta - ulicy Marii Teresy. Mimo porannych godzin miejsce tętni życiem, a położone wzdłuż ulicy kamienice zachwycają kolorami i zdobieniami.
Zatrzymujemy się pod kolumną św. Anny, która upamiętnia wyzwolenie Innsbrucka spod wojsk bawarskich.

Mijamy jeszcze wiele ładnych budynków i kierujemy się powoli w stronę parkingu.

Jeżeli szukacie takiego w centrum, to rozważcie np. ten.

Góry powoli się wyłaniają, a my jedziemy dalej. :)

Do następnego! Paulina