Słowa Płyną

Słowa Płyną

Matterhorn. Kiedy droga staje się ważniejsza od celu

Matterhorn. Kiedy droga staje się ważniejsza od celu

Góra marzeń, ikona Alp, symbol Szwajcarii. Matterhorn jak magnes przyciąga ludzi z przeróżnych zakątków świata - śmiałków, którzy odważają się zdobyć szczyt; fotografów, którzy “biegają” wokół góry, szukając najlepszego ujęcia i turystów - którzy przyjeżdżają po prostu popatrzeć.

Nasze oglądanie Matterhorna wcale nie było takie pewne. Okazało się, że droga prowadząca na zadowalającą wysokość, z której można sobie pooglądać górę, oznaczała przejazd AŻ DWIEMA KOLEJKAMI.

"To o dwie kolejki za dużo" - pomyślałam i już miałam dać sobie spokój, gdy usłyszałam wyraźne: "BĘDZIESZ ŻAŁOWAĆ".

Bardzo nie chciałam.

Z planem i małymi krokami 

Taki był mój pomysł na Matterhorn. Zaczęłam od rozpisania całej trasy, co pozwoliło oswoić się z tym, “co mnie czeka” i przy okazji pomogło w planowaniu wycieczki. 

Postanawiamy przejść się popularnym Szlakiem Pięciu Jezior (5-Seenweg), z którego mają roztaczać się przepiękne widoki na Matterhorn i okolicę. Punkt startowy znajduje się zaraz przy stacji Blauherd. 

Aby się tam dostać, potrzebujemy:

I. Przyjechać do Täsch i zostawić tam auto. 

II. Przesiąść się w pociąg, który zabierze nas do Zermattu - miasta wolnego od ruchu samochodowego. 

III. W Zermacie skorzystać z kolejki podziemnej Zermatt-Sunnegga, by dostać się na stację Sunnegga. 

IV. Przesiąść się do kolejki gondolowej Sunnegga-Blauherd, która zawiezie nas na Blauherd, gdzie rozpoczyna się Szlak Pięciu Jezior.

Bułka z masłem. Tak wtedy na pewno nie pomyślałam, ale wierzyłam, że będzie dobrze.

I tak przyszła sobota

Spakowani na kilkugodzinną wędrówkę, ruszamy w kierunku Valais - kantonu, który może pochwalić się ponad 40 szczytami przekraczającymi wysokość 4 tys. m n.p.m. Wśród nich znajdziemy najwyższy szczyt Szwajcarii - Dufourspitze (4638 m n.p.m.) oraz nasz cel - Matterhorn (4478 m n.p.m.). 

Startujemy z Capronno, skąd mamy do przejechania 180 km. 

Po 3 godzinach docieramy do Matterhorn Terminal Täsch, gdzie parkujemy auto i od razu przesiadamy się w pociąg.

W pociągu panuje gwar, co utrudnia wejście w stan wyciszenia, ale nie jest niemożliwe. Pomaga zamknięcie oczu, skupienie się na jednej rzeczy i spokojny oddech. 

Chwila moment i trzeba wysiadać.

Witamy w Zermacie (1610 m n.p.m.)

Mimo że w miasteczku obowiązuje zakaz poruszania się samochodami osobowymi (z wyjątkiem e-taksówki, dorożki konnej lub e-autobusu) to i tak panuje tu spory ruch.

Kręcimy się trochę po okolicy, szukając miejsca, skąd odjeżdża podziemna kolejka na Sunneggę.

Z biletami w dłoni przemierzamy długi korytarz i czekamy na pojawienie się kolejki.

Wtem drzwiczki się otwierają.

W głowie myśli sto.

Przeliczam, ile będzie nas kosztowało wycofanie się z tej "imprezy". Przypominam sobie, że kupiliśmy również od razu bilety na Blauherd i powrotny do Zermattu. Kwota się powiększa. "Aaa tam pieniądze - rzecz nabyta. Nie ma nic ważniejszego na świecie od świętego spokoju. Prawda?".

Zresztą tego Matterhorna to ja już widziałam z Zermattu. Może nie było to jego najlepsze ujęcie, ale wystarczy na dziś.

"Aaa weź Paulina, wsiadaj już. Będzie dobrze" - zachęcający i zdecydowany głos popycha mnie ku drzwiom, które za chwilę się zamykają.

Jedziemy.

5 minut później docieramy na Sunneggę (2288 m n.p.m.)

Czuję smak zwycięstwa. Zanim emocje opadną i rozum znowu zacznie się wtrącać, wsiadamy do drugiej kolejki. Tym razem przejazd ma trwać około 10 minut.

Stacja Blauherd (2571 m n.p.m.) zdobyta!

Mam wrażenie, że wszystko, co najważniejsze i najcenniejsze już dziś doświadczyłam.

Podejrzewam, że nie porwałabym się na te kolejki, gdyby na końcu nie czekała odpowiednia nagroda.

"Droga ważniejsza od celu"

Z taką myślą zaczęłam ten wpis, lecz w trakcie zrozumiałam, że cel jest równie ważny, jak droga (a może nawet ciut ważniejszy). W końcu to dzięki niemu decydujemy się obrać daną ścieżkę i nią podążać, mimo czekających nas wyzwań i wątpliwości.

Do następnego! Paulina

PS Relacja ze szlaku na pewno ujrzy kiedyś światło dzienne!

PS 2 Relację znajdziecie na: Szlak Pięciu Jezior. Gdy się nie wspinasz, a chcesz zobaczyć najsłynniejszą górę Szwajcarii

Dołącz do newslettera!

Szukasz podróżniczych inspiracji po bliższych i dalszych zakątkach Europy? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco. Obiecujemy dzielić się tylko wartościowymi treściami.

Zapisując się, akceptujesz politykę prywatności i regulamin newslettera.