Słowa Płyną

Słowa Płyną

Lago Bianco - alpejskie jezioro na przełęczy Bernina, gdzie pod lodowcem pasie się moorze krów

Lago Bianco - alpejskie jezioro na przełęczy Bernina, gdzie pod lodowcem pasie się moorze krów

Był letni pogodny wieczór. Zmierzaliśmy drogą krajową nr 29 w kierunku Poschiavo. Zmęczeni kilkugodzinną podróżą, z wytęsknieniem czekaliśmy, aż w końcu trafimy na miejsce. Ostatni etap trasy prowadził przez przełęcz Bernina, której usytuowanie odebrało nam mowę. Nie dosłownie, bo co jakiś czas wykrzykiwałam “jak tu wspaniale” oraz “koniecznie musimy tu wrócić”.

I tak zrobiliśmy.  

Za cel obraliśmy przepiękne Lago Bianco (2234 m n.p.m.)

Trasa wynosiła tylko 8 km i nawet żałowaliśmy, że nie więcej. W końcu mieliśmy już “spore” doświadczenie w hikingu po Szwajcarii, co oznaczało aż dwa (z sukcesem zakończone) wyjścia:

Nad Lago Bianco można dotrzeć samochodem lub pociągiem (stacja Ospizio Bernina). A że mamy ochotę przejechać się serpentynami, to wybieramy pierwszą opcję.

Auto parkujemy tutaj i ruszamy w drogę. Pośpiesznie narzucamy na siebie kurtki - w dolinie było ciepło i przyjemnie, na przełęczy wiatr daje się mocno we znaki.

Ta akurat stoi za "płotem". :) Przystajemy i robimy zdjęcia, nie mając pojęcia, ile takich koleżanek spotkamy jeszcze po drodze.

Mijamy budynek stacji. Ospizio Bernina (2253 m n.p.m.) to nie tylko najwyższy punkt na trasie Kolei Retyckich, ale też najwyżej położona stacja w całej Gryzonii i wschodniej Szwajcarii.

Zbliżamy się do zapory Scala, która znajduje się na południowym krańcu Lago Bianco. Konstrukcja wzniesiona przez człowieka harmonijnie wpisuje się w otaczający krajobraz. Podobnie jak budynki stacji kolejowej, czy elektrowni wodnych rozsianych po dolinie Poschiavo.

Efekt ten jest wynikiem pracy wielu osób, które w czasie "industrializowania" tych terenów zadbały o spójność i estetykę nowo powstających obiektów. Budynki miały mieć tradycyjny wygląd i powstawać z lokalnych materiałów.

Jeszcze chwila i zaczynamy najciekawszy etap wycieczki!!

Na szczęście nie zaliczam się do osób, które odczuwają bovinofobię, ale widok tak wielu wolno pasących się krów, wywołał szybsze bicie serca.

Niektóre spoglądają w naszą stronę, większość jest jednak zajęta własnymi sprawami.

Z jednej strony kalkuluję, jak bez szwanku wydostać się z tego krowiego zgromadzenia, z drugiej nie mogę się nadziwić, jak lśniącą i różnokolorową sierść mają te zwierzęta.

Spotykamy nawet odmianę "dalmatyńską".

Polscy turyści robią zdjęcie przy szwajcarskim jeziorze Lago Bianco. W tle pasące się pod Alpami krowy.

Odgłosy dzwonków stają się coraz słabsze. Powoli zbliżamy się do północnej zapory (Arlas) utworzonej na jeziorze Białym.

Kilkadziesiąt metrów dalej położone jest Lej Nair, czyli "jezioro czarne" (nazwa pochodzi z języka romansz). I faktycznie da się zauważyć różnicę w kolorze wody tych dwóch zbiorników. Choć może nie tak spektakularną, jak na zdjęciach znalezionych w internecie.

"A bileciki są?"

W okolicy Lago Bianco można znaleźć wiele tras, które zadowolą fanów dwóch kółek. Oprócz dorosłych spotykamy także dzieci, które również dają radę w tych warunkach.

Sama trasa wokół jeziora w większości prowadzi po płaskim i gładkim terenie. Więcej umiejętności wymaga zjazd, gdzie droga jest wyboista, wąska i momentami stroma.

Po około 3 godzinach spaceru wypełnionego niezliczoną ilością postojów na zdjęcia docieramy z powrotem na parking. Moment dnia zgodnie wędruje do pasących się pod lodowcem krów.

Po raz kolejny doceniamy znikomą ilość turystów spotkanych na szlaku (a są przecież wakacje i dzień wolny od pracy) i coraz bardziej zaczynają nam się podobać piesze wędrówki.

Do następnego! Paulina

Dołącz do newslettera!

Szukasz podróżniczych inspiracji po bliższych i dalszych zakątkach Europy? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco. Obiecujemy dzielić się tylko wartościowymi treściami.

Zapisując się, akceptujesz politykę prywatności i regulamin newslettera.